Badania genderowe a Kościół, czyli spór o płciowość

Abp Michalik stwierdził niedawno, że za pedofilię odpowiada m.in. "ideologia gender". "Niech Kościół zrobi rachunek sumienia" – odpowiada mu Agnieszka Graff.  • Fot. Michał Niedbał, Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Abp Michalik stwierdził niedawno, że za pedofilię odpowiada m.in. „ideologia gender”. „Niech Kościół zrobi rachunek sumienia” – odpowiada mu Agnieszka Graff. • Fot. Michał Niedbał, Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Badania genderowe od zawsze były solą w oku Kościoła. O ile cały świat przekonał się już, że gender studies są wartościowe i pozwalają na odkrycie nie tylko specyfiki naszej seksualności, ale i wielu mechanizmów psychiczno-behawioralnych, o tyle Kościół uznaje wszystko to , co dotyka płciowości za wymysł szatana. Problem istnieje od samych początków badań nad płciowością. I szans na zażegnanie tego konfliktu nie widać.

Wydaje się, że główny problem tkwi w różnym rozumieniu natury badań genderowych. Jak zauważa Agnieszka Graff, jedna z czołowych polskich badaczek gender, Kościół uznaje badania genderowe za ideologię. I to w dodatku ideologię skrajnie różną od nauki Kościoła. Tym czasem badania genderowe są regularnym naukowym nurtem, który zyskuje coraz większą rzeszę entuzjastów i specjalistów.  Problem komplikuje również przekonanie Kościoła, że płciowość i płeć, jak taka, jest dana odgórnie, niejako wrodzona i niezmienna. Wobec tego nie powinna, a nawet nie może być przedmiotem jakichkolwiek badań. Graff  w odpowiedzi na takie postulaty stwierdza: „Gender to po prostu pewien wymiar ludzkiej tożsamości: wzorce i przekonania dotyczące męskości i kobiecości są zmienne w czasie, kształtują się pod wpływem kultury, historii, przemian cywilizacyjnych. Istnieje historia płci czy antropologia płci, tak jak istnieje historia idei narodu czy relacji ekonomicznych”.

Trudno nie odnieść wrażenia, że spór o badania nad płciowością jest wręcz niemożliwy do rozwiązania. Zwłaszcza, że katoliccy konserwatyści wyciągają przeciwko genderowcom naprawdę ciężkie argumenty – oskarżają badania genderowe o pedofilię. Autorem tej hipotezy jest abp Michalik, który w swoim szeroko komentowanym wystąpieniu stwierdził, że za pedofilię obok pornofrafii i rozwodów odpowiada „promocja ideologi gender”. Argument ten podchwycił jeden z połów PiS-u Tomasz Pitucha, który podczas obrad swojego miasta wywiesił transparent „Gender niszczy Polskę”. Miałbyć to wyraz sprzeciwu posła wobec planowanego wprowadzenia psychologii gender do programu nauczania KUL-u.

Agnieszka Graff nie kryje swojego zaniepokojenia i zniecierpliwienia całą sytuacją. Nie od dziś bowiem Kościół robi z przedmiotu jej badań „zło wcielone”. „To próba odwrócenia uwagi od faktu, że Kościół od lat ukrywa i tuszuje przypadki pedofilii. Obwinianie o to feminizmu czy gender studies czy kogokolwiek innego to niegodziwość. Czas, by Kościół zrobił w tej sprawie rachunek sumienia – własnego, a nie cudzego” – stwierdziła Graff.