Ewolucyjna zagadka homofobii – skąd to się wzięło

homofobiaSą na świecie rzeczy, które z teoretycznego punktu widzenia są niewytłumaczalne. Taką naukową zagadką jest np. homofobia. Z ewolucyjnego punktu widzenia zachowania jednopłciowe u mężczyzn powinny być sygnałem dla innych panów – więcej kobiet dla mnie. Tymczasem heteroseksualni mężczyźni mają dość często poglądy i zachowania silnie antyhomoseksualne. Jednym z sensowych wytłumaczeń takiego stanu rzeczy jest stwierdzenie, że za homofobią odpowiada bardziej oddziaływanie kulturalne i estetyczne niż uwarunkowania ewolucyjne.

Wielu naukowców uważa, że przyczyna homofobi leży gdzieś na pograniczu poczucia niestosowności i obrzydzenia. Mechanizm jest podobny do tego, jaki stosują zazwyczaj ludzie przestrzegający prawo wobec przestępców. Silne zagłuszanie swoich emocji musi wówczas znaleźć ujście w inny kanał. Jest nim zazwyczaj obrzęd religijny (słynne katharsis) lub odczłowieczenie osoby postępującej wbrew zasadom. Takie zachowania prowadzą do usunięcia dysonansu i wprowadzenia się w stan tzw. czystego sumienia. Homoseksualizm uważa się często za coś niestosownego i niezgodnego z prawami natury. Podłoże dla homofobii jest wówczas gotowe.

Trzeba jednak podkreślić, że wartości ewolucyjne, a moralne mają ze sobą często niewiele wspólnego. Weźmy na przykład zachowania w stadzie. Z moralnego punktu widzenia zabicie słabej jednostki jest najgorszym występkiem. Ewolucyjnie jest to jednak wyjście idealne. Wiele moralnych zasad nie ma i nigdy nie miało odzwierciedlenia w świecie natury, którą rządzi czysty ewolucjonizm.

Pozostaje także pytanie czy sama homofobia nie jest wbrew ewolucji. Skoro w wyniku działań homofobicznych wyklucza się jednostki silne i często doskonale radzące sobie w życiu to czy nie działa się wbrew zasadom przetrwania? Idąc tym tropem rozumowania można by stwierdzić, że o wiele bardziej „wynaturzona” jest homofobia niż sam seksualizm.