Ksiądz Mieczysław Puzewicz tłumaczy się ze swojego artykułu na temat homoseksualistów.

Mieczysław Puzewicz (fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta)
Mieczysław Puzewicz (fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta)

„To moje siostry lesbijki, „To moi bracia geje” – tak napisał na swoim blogu ks. Mieczysław Puzewicz. Wpis wywował spore zamieszanie nie tylko w społeczności homoseksualnej. Teraz się tłumaczy: „Nie pochwalałem homoseksualizmu, ale to była próba zwrócenia uwagi na to, że takie osoby są również w chrześcijaństwie, są w Kosciele, też dążą do bliskości z Panem Bogiem, pragną prowadzić życie sakramentalne” – można przeczytać w jego oświadczeniu dla katolickiej Agencji Informacyjnej.

Ksiądz po tym, jak zamieścił słowa o braciach i siostrach homoseksualistach na blogu, został zaproszony na spotkanie z arcybiskupem Stanisławem Budzikiem. Rozmowa najwidoczniej przyniosła pozytywny tor, gdyż po wyjściu ksiądz usunął artykuł. Duże kontrowersje wzbudził także wpis redaktora naczelnego „Frondy”, który nazwał tekst Puzewicza „homoherezją”.

Zobacz także: Herezje ks. Puzewicza. Kontrowersyjny wpis został usunięty.

Już teraz w specjalnym oświadczeniu, ksiądz tłumaczy: „Wierzę, że wszyscy mają prawo do zbawienia, również osoby określane mianem LGBT. Wszyscy, jako chrześcijanie, jesteśmy zobowiązani do walki z każdym grzechem. W moim tekście absolutnie nie było pochwały zachowań homoseksualnych” – pisze.

„W swojej wizji, zdecydowanie literackiej, w której umieściłem w niebie osoby o innych orientacjach seksualnych, nie dążyłem ani do promocji homoseksualizmu ani do lekceważenia problemu. To reakcja wobec pojawiającego się czasem skrótu myślowego, który umieszcza osoby o orientacji homoseksualnej w piekle, czy też nie umieszcza ich wśród osób zbawionych. To nie jest zgodne z nauką Kościoła.” Całą treść oświadczenia ks. Puzewicza można przeczytać tutaj.

Ksiądz narzeka na prowadzoną obecnie debatę w sprawie praw homoseksualistów. Twierdzi, iż z jednej strony jest agresywna retoryka Ruchu Palikota, a z drugiej odmawia się godności gejom i lesbijkom. „Tymczasem wszyscy, którzy w pracy duszpasterskiej spotykają się z tym problemem wiedzą, że nie można odmówić osobie o takiej orientacji ani prawa do zbawienia, ani godności, ani prawa do obecności w Kościele” – mówi Puzewicz.