Nie deklarujcie otwarcie swojego homoseksualizmu podczas Igrzysk

1157602_678494545512110_10890012_nW poniedziałek Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rosji potwierdziło to, co inni/e rosyjscy/skie przedstawiciele/lki władz powtarzali/ły od tygodni: że osoby otwarcie deklarujące swój homoseksualizm (także sportowcy/sportowczynie) podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2014 będą aresztowane w związku z nowoprzyjętą drakońską „antygejowską” ustawą. Przypomnimy, że prawo to zabrania „homoseksualnej propagandy” i zostało stworzone przeciwko potencjalnym próbom popierania praw dla homoseksualistów/ek czy nawet ich samych.

Jaka była reakcja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego? – ukryjcie swój homoseksualizm.

Jak stwierdza rzecznik prasowy MKOI, Igrzyska Olimpijskie to nie miejsce „dla czynnych politycznych lub religijnych demonstracji”. Spójrzcie tylko, co mówi 50-ty artykuł Karty Olimpijskiej: „na obiektach olimpijskich lub innych terenach, nie jest dozwolona żadnego rodzaju manifestacja lub propaganda o charakterze politycznym, religijnym lub rasowym”. Zgodnie z rozumowaniem MKOI,  postępując w myśl 50-ego artykułu, osoby homoseksualne w żadnym wypadku nie powinny obnosić się z swoją orientacją. Jeśli osoby te nie będą siedzieć cicho i zostaną aresztowane na mocy rosyjskiego prawa – cóż, to nie wina MKOI, że nie potrafiły trzymać buzi na kłódkę.

Odpowiedź ta jest absurdalna na kilku poziomach. Po pierwsze, jest po prostu nieprawidłowa. Jak stwierdziła moja współpracowniczka June Thomas, rosyjskie prawo jest tak ogólne, że widz/ka, który/a przyzna, że kocha swojego/ją homoseksualnego/ą krewnego/ą, może zostać aresztowany/a. Wystarczy tylko, że ktoś powie, że bycie gejem/lesbijką jest ok, a już naraża się na areszt w myśl ustawy o „homoseksualnej propagandzie”.

Po drugie i co ważniejsze, sam pogląd zakładający, że wyrażanie poparcia dla homoseksualistów/ek i ich praw oraz że bycie gejem/lesbijką jest w myśl artykułu 50-ego „demonstracją politycznej propagandy” – jest głupi i obelżywy. Jawne popieranie osób homoseksualnych oraz ich prawa do życia i istnienia nie jest sprawą „polityczną”. Chodzi o poszanowanie ludzkiej godności, poszanowanie osób homoseksualnych jako istot ludzkich na równi z innymi, a nie traktowanie ich jako niezrównoważonych psychicznie obywateli drugiej kategorii. Homoseksualni/e sportowcy/sportowczynie nie mają zamiaru maszerować w Soczi i wykrzykiwać konfrontacyjnych haseł.  Oni/e chcieliby/ałyby tylko założyć przypinkę z tęczową flagą na znak dumy ze swojej społeczności albo po prostu dać wyraz wdzięczności za miłość i wsparcie swojego/jej partnera/ki. To nie jest manifestacja  polityczna – jest to manifestacja godności.

Jasne jest, że dziwaczny pogląd Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego zakładający, że jawne deklarowanie homoseksualizmu to polityczna propaganda, jest głęboko zakorzeniony w homofobicznej kulturze człowieka. Weźmy po uwagę skargi, jakie wciąż często słyszymy w różnych częściach kraju na temat osób jawnie homoseksualnych: „Nie mam nic do osób homoseksualnych, ale dlaczego oni/e muszą się tak pokazywać?”. Gdy heteroseksualizm to coś normalnego, każdy przejaw homoseksualizmu może być odbierany jako afront. I tak właśnie widzi to MKOI.

Ale rozważmy, jak zasada ta mogłaby odnosić do innych grup mniejszościowych. Co by się stało, gdyby jakaś zawodniczka zabrała głos w sprawie poparcia równouprawnienia kobiet? Albo gdyby czarnoskóry/a atleta/ka oświadczył/a, że wszystkie czarnoskóre osoby powinny być dumne ze swego dziedzictwa? Według przepisów określonych przez MKOI, takie deklaracje także powinny zaliczać się do „politycznej propagandy”, ale oczywiście tak nie jest, ponieważ Rosja nie twierdzi, że kobiety czy czarnoskórzy/re są zboczeni/one i nienormalni/e tylko dlatego, że istnieją.

Nadal jest niejasne, jak najlepiej zapobiec homofobicznym pogróżkom ze strony Rosji podczas Igrzysk. Niektórzy wzywają do bojkotu; inni proponują przeniesienie Igrzysk do kraju sympatyzującego ze środowiskiem LGBT. Prezydent Barack Obama i brytyjski premier David Cameron sprzeciwili się tym inicjatywom, jednocześnie potępiając „antygejowską ustawę”, ale wciąż nie przedstawili własnych rozwiązań. W każdym razie, postulat MKOI w sprawie „ukrycia” osób homoseksualnych podczas rozgrywek może tylko pogorszyć sprawę. Przede wszystkim komitet oskarżył osoby homoseksualne o jawne „demonstrowanie” swojej seksualności jako „propagandę” tylko dlatego, że są homoseksualistami/kami, co dokładnie odzwierciedla nowe prawo ustanowione w Rosji. To nie jest rozwiązanie. Jest to właśnie ten rodzaj homofobicznego myślenia, przez które znaleźliśmy się w takiej sytuacji.

Mark Joseph Stern
Tłumaczenie Natalia Kosmatka

Źródło: codziennikfeministyczny.pl

1 Comment

  1. Owszem – byłoby to w porządku. Ale fakty są takie, że to Kreml wykorzystuje sport do walki z homoseskualistami. Dlatego w tym wypadku trzeba się MKOI stanowczo sprzeciwić.

Comments are closed.