Rozmowa z Ewą Hołuszko: „To był Oświęcim od strony uczniów i nikt ze strony nauczycieli mnie nie bronił.”

Ewa Hołuszko

Ewa Maria Hołuszko jest polską działaczką opozycyjną w okresie PRL, badaczką mniejszości narodowych, działaczką na rzecz osób transpłciowych. Studiowała na Uniwersytecie Warszawskim i Politechnice Warszawskiej.

Zobaczcie wywiad przeprowadzony z Panią Ewą Hołuszką.

Co panią uderzyło najbardziej w tym spektaklu, z czym Pani się nie zgadza

– Po pierwsze utożsamianie się z Adamem. Adamem nie jest transseksualistką. Adam jest transwestytą dość specyficznym, bo przeciętny transwestyta może być każdy. Transwestyta, który chodzi między blokami i wącha podpaski, to ja o takich nie słyszałem. To jest jakaś wyobraźnia autorki sztuki. Odczułam także straszny ból na dwóch scenach. Mogłam obserwować publiczność i scenę. Widownia była zachwycona spektaklem.

Społeczeństwo uważa, że jesteśmy osobami transseksualnymi. A nie jesteśmy. Bo osoba transseksualna musi spełniać trzy punkty. Po pierwsze nie akceptuje swojej płci fizycznej. Stadium akceptacji społecznej trwa 2 lata. Dąży do operacyjnej zmiany płci. Ja akceptuję swoją płeć fizyczną, do operacji ciała nie dążę, od 12 lat nie mam problemów z akceptacją siebie. Więc nie jestem transseksualistką. Jestem kobietą i taką chciałabym być.

Czy nie uważa Pani, że to marzenie, aby synowie mówili do Pani mamo nie jest dla nich za dużym wyzwaniem, za dużą próbą?

Może tak. Jest to trudna próba, ale jest to moje marzenie. Mówią mi teraz po imieniu. Uważa się, że transseksualistka to musi być coś blisko geja, ale to nie jest prawda. Teraz jest tak, że ludzie młodzi wezmą pierwszy lepszy artykuł i wiedzą co im jest. Ja żyłam w innych czasach. Duża część jest homoseksualna albo biseksualna. To nie jest taka różnica, że zwłaszcza u transseksualistek, że lesbijek jest 3 procent, a reszta to heteroseksualne kobiety. Tutaj rozkład jest bardzo ciągły. Zaznaczam, że ostatnio badałam 11 osób i w chwili badania miała 1 partnera. W tej chwili już nie ma. Proszę mi wierzyć, że takie osoby nie mają żadnego życia seksualnego.

Nasza wiedza opiera się w większym stopniu na słynnym dla nas, w samym sobie dość kontrowersyjnym wywiadzie, a przynajmniej w jego redakcji jakiej dokonał Pan Jacek. Częstym motywem były wypowiedzi Pani kolegów Broni: „To nie jest miejsce dla Ciebie”, „Ty się marnujesz”. Czy możemy się zapytać, czy zmieniły się Pani warunki życia, warunki socjalne?

– Dwa dni temu lało się koło mojego łóżka. Ja tego miejsca nie opuszczę. Oczywiście tam gdzie mieszkam, ta działka ma dużą wartość. Ja za tą wartość ziemi mogłabym kupić mieszkanie. Ale powiedziałem sobie, że nie opuszczę tego miejsca. Być może zginę tam, ale jestem harda. Ja się utożsamiam z szarą wilczycą.

Umówiliśmy się przed wywiadem, że nie będziemy rozmawiać o seksie. Dlatego chcielibyśmy porozmawiać o polityce i religii. Czy ma Pani co roku pewne refleksje. Czy dokonuje wtedy Pani jakiegoś bilansu ze swojego życia?

– Z de filowanym złem trzeba walczyć. Bo to jest wymagane od przyzwoitego człowieka. Istniała pewna wartość wówczas – przyzwoitość. Nigdy nie pozwolono mi dokończyć pracy doktorskiej. To było w Radomiu przed wyrzuceniem mnie przez pana profesora. To się stało w 1980 roku kiedy nastąpiła moja zmiana fizyczna i trwała ona do 1988 roku. Kolejnym punktem było wyrzucenie z pracy. Nikt oczywiście nie powie za co. Później znalazłam pracę w szkole, ale to co tam przeżyłam było straszne. To był Oświęcim od strony uczniów i nikt ze strony nauczycieli mnie nie bronił. Dyrektor myślał, że skoro dzieci są po przejściach, to mnie zaakceptują. Tak się jednak nie stało.

Cały wywiad możecie obejrzeć poniżej.

1 Comment

  1. Do odbioru nadaje się tylko nagranie, część pisana to jakiś nieczytelny mętlik i syf.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *