Sigourney Weaver o homofobii, Rosji i filmie „Modlitwy za Bobby’ego”

Sigourney Weaver (Fot. Michael Connors/wikimedia.org)
Sigourney Weaver (Fot. Michael Connors/wikimedia.org)

Jedna z najpopularniejszych hollywoodzkich aktorek Sigourney Weaver podczas specjalnego spotkania z fanami z okazji Dnia Wychodzenia z Ukrycia ustosunkowała się do najgorętszych tematów wśród środowiska LGBT. Konferencja z udziałem Weaver odbyła się z okazji wznowienia na DVD filmu „Modlitwy za Bobby’ego”, w którym aktorka gra główną postać. Jak przyznała gwiazda, społeczeństwo USA jest silnie spolaryzowane, zwłaszcza w kwestiach seksualności. „To wielka bitwa i niestety obawiam się, że to szybko się nie zmieni” – powiedziała w Nowym Jorku Weaver. Jednocześnie przyznaje ona, że ciężko jej uwierzyć w niemoc świata wobec poczynań Władimira Putina, którego nazwała prawdziwym dyktatorem.

Sigourney podzieliła się także ze swoimi fanami wątpliwościami dotyczącymi bojkotu Igrzysk w Soczi. Ma ona bowiem na uwadze ciężką pracę młodych zawodników. Rozumie jednak, że Olimpiada to doskonały sposób na wyrażenie swojego sprzeciwu wobec łamania praw osób LGBT. Broniąc praw osób homoseksualnych Weaver stwierdziła nawet, że goryle są od nas lepsze, bo nie znają homofobii. A jej samej zaczyna już powoli brakować cierpliwości do ludzkiego gatunku.

Na pytanie dlaczego zgodziła się na zagranie w filmie „Modlitwy za Bobby’ego” (przypomnijmy, że film opowiada o chłopaku, który chcąc zdobyć akceptacje swojej religijnej matki wstępuje do wspólnoty prezbiteriańskiej. Zostaje on jednak odrzucony przez środowisko z powodu swojej homoseksualności. Nie mogąc znieść odtrącenia, chłopak popełnia samobójstwo. Tragedia staje się powodem totalnej przemiany jego matki.) aktorka przyznała, że walka o prawa LGBT przynosi jej wiele satysfakcji i pozwala poznać wiele interesujących młodych osób.