„Sueddeutsche Zeitung” doszukuję się przyczyn spalenia „Tęczy” na pl. Zbawiciela.

Flaga tęczowa„(…) Żelazne rusztowanie jest jeszcze czarne, ale dzień po dniu ludzie przyczepiają kolorowe kwiaty do zwęglonych słupów, na znak protestu przeciw zamaskowanym sprawcom, którzy przed tygodniem podpalili ogromną instalację” – tak monachijski dziennik „Süddeutsche Zeitung” (SZ) opisuje sytuację na Placu Zbawiciela w Warszawie po zamieszkach podczas Marszu Niepodległości.

Gazeta piszę, że spalona tęcza stała się „symbolem zagorzałej walki o tolerancję społeczną w Polsce”.  Autorką instalacji jest artystka Julita Wójcik. Od 2011 roku instalacja „Tęcza” znajdowała się na placu przed siedzibą Parlamentu Europejskiego w Brukseli. W Warszawie znalazła się z okazji odbywającego się w Polsce Euro 2012.

Tęcza jednak nie pozostała długo w stanie nienaruszonym. „To, co dla autorki i liberalnych warszawiaków było znakiem społecznego opanowania, konserwatywni posłowie i fundamentalni katolicy odebrali jako prowokację – właśnie przed Kościołem Najświętszego Zbawiciela. Instalacja stała się dla nich aktem propagandy homoseksualizmu, którego akceptacja jest bardzo kontrowersyjna” – pisze SZ i wyjaśnia, że tak, jak w innych krajach Europy środkowowschodniej, w katolickiej Polsce „ten problem jest częścią fundamentalnej zmiany hierarchii wartości”, która rozpoczęła się w 1989 r. Kościół katolicki ma coraz mniejszy wpływ na życie wielu ludzi, a „zwłaszcza młodzież gwiżdże na moralizatorskie kazania”.

Wpływ kościoła katolickiego na życie ludzi ma coraz mniejszy wpływ. Większość ludzi żyje teraz bez ślubu. Liczba małżeństw zawartych w tym roku była najniższa od 1945 r. To bardzo niepokoi nacjonalistyczno-katolicki obóz i kler, martwiące się o przetrwanie narodu – informuje dziennik.

Gazeta piszę również, że tolerancja wobec homoseksualistów spotyka zacięty opór prawicowego marginesu społeczeństwa – czytam na dw.de.