W Niemczech w końcu zaczną pobierać krew od gejów? Naczelna Izba Lekarska planuję złagodzić przepisy zakazujące im występowania w roli honorowych dawców.

Pobranie krwi do badań zajmuje chwilę (Fot. Radosław Jüwiak / AG)
Pobranie krwi do badań zajmuje chwilę (Fot. Radosław Jüwiak / AG)

W Niemczech osoby LGBT są od razu dyskwalifikowani jako dawcy krwi. Naczelna Izba Lekarska planuję złagodzić przepisy zakazujące im występowania w roli honorowych dawców, co budzi jednak sprzeciw wielu lekarzy i naukowców. Istota sporu dotyczy testów na obecność wirusa HIV.

Rzeczniczka Instytutu Paula Ehrlicha (PEI) Susanne Stoecker, która we współpracy z niemiecką Naczelną Izbą Lekarską ustala wytyczne dotyczące krwiodawstwa, popiera dotychczasowe przepisy wykluczające gejów z grona dawców krwi. „W tej grupie ryzyko jest wielokrotnie wyższe niż w innych grupach. Odsetek gejów w grupie osób nowo zarażonych wirusem HIV wynosi 60 procent” – mówi.

Berliński Instytut Roberta Kocha ocenia, że w Niemczech wirusem HIV zarażonych jest blisko 76 tysięcy mężczyzn. Wśród nich jest aż 51 tysięcy homoseksualistów, co potwierdza dane podane przez rzeczniczkę Instytutu.

Dotychczasowe przepisy nie przeszkadzają także Friedrich-Ernst Dueppe z centrali krwiodawstwa Niemieckiego Czerwonego Krzyża. „Żadna ustawa nie zapewnia prawa do bycia krwiodawcą” – mówi i wyjaśnia, że: „z grona krwiodawców wykluczonych jest wiele innych grup osób, na przykład prostytutki, chorzy na chorobę Creutzfeldta-Jakoba, malarię i inni.”

Jednakże geje i lesbijki wciąż czują się w Niemczech dyskryminowani. „W Niemczech do tej pory de facto nie przyjmuje się krwi od gejów” – mówi Markus Ulrich z Niemieckiego Stowarzyszenia Lesbijek i Homoseksualistów (LSVD). Twierdzi on nadto, że za „czynnik zwiększonego ryzyka” powinno się uznawać nie orientację seksualną, a nieostrożne współżycie.

Część lekarzy wciąż upiera się, że testy na obecność wirusa HIV nie dają 100% pewności, że pacjent jest zdrowy. Dzisiejsze testy jakie są wykonywane można uważać za skuteczne, ale tylko wtedy, kiedy upłynie od dziewięciu do jedenastu dni od chwili zarażenia się. Volkmar Schottstedt, specjalista w zakresie transfuzjologii dodaję, że należy unikać sytuacji, w której do oddania krwi miałoby dojść w tym najbardziej niebezpiecznym okresie.

Wirus HIV jest niezwykle zdolny do mutacji. Testy na jego obecność nadążają za tymi zmianami, ale absolutną pewność, że ktoś nie jest zainfekowany, można mieć dopiero po upływie roku od daty domniemanego zarażenia się wirusem HIV.

Thomas Zeiler, dyrektor stacji krwiodawstwa Niemieckiego Czerwonego Krzyża w Rattingen-Breitscheid w Nadrenii Północnej-Westfalii, zwraca uwagę, że geje bardzo często nadużywają anonimowego testu dla krwiodawców jako okazji do sprawdzenia, czy same nie są zarażone wirusem HIV. Od chwili wprowadzenia w RFN testów na obecność wirusa odnotowano aż sześć przypadków zarażenia nim pacjentów, którym podano krew.

W chwili pisania tego artykułu nie wiadomo jeszcze, czy proponowane przez Naczelną Izbę Lekarską rozluźnienie przepisów wejdzie w życie. Nowe przepisy muszą odpowiadać tym, które obowiązują w Unii Europejskiej. Te zaś stanowią wyraźnie, że z grona krwiodawców należy wykluczyć osoby, których „zachowania seksualne stanowią wysokie ryzyko przenoszenia poprzez krew ciężkich chorób zakaźnych”.

Źródło: tokfm.pl