Wywiad z Elżbietą Szczęsną, prezeską Akceptacji, matką córki i syna, który w wieku 19 lat wyznał jej, że jest gejem

Elżbieta SzczęsnaW ubiegłym tygodniu Kampania Przeciw Homofobii otrzymała groźbę podłożenia bomby w jej warszawskiej siedzibie. Jeszcze wcześniej do lokalu Krytyki Politycznej wrzucono świece dymne podczas spotkania i rozmawiania na temat sytuacji osób LGBT w Polsce.

We wtorek Stowarzyszenie Rodziców i Przyjaciół Osób LGBT „Akceptacja” zaapelowało do prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu oraz premiera. „Po raz kolejny zaatakowano nasze dzieci, najbliższych, przyjaciół, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa i godność obywatelską. Jesteśmy pełnoprawnymi obywatelami, oczekujemy, że państwo polskie będzie chroniło wszystkich obywateli, w tym również osoby LGBT”.

Dzisiaj w Gazecie Wyborczej pojawił się wywiad z Elżbietą Szczęsną, prezeską Akceptacji, matką córki i syna, który w wieku 19 lat wyznał jej, że jest gejem.

Co się czuje, gdy córka czy syn mówią: „Jestem homo”?

„Byłam po pierwsze zdumiona, bo nic wcześniej na to nie wskazywało. Po drugie, byłam przerażona, jak bardzo zdenerwowany był syn. Akurat wyjeżdżałam na wczasy, już taksówka była na dole, a on podchodzi i mówi: „Mamo, jestem gejem”. Nie po polsku, tylko po niemiecku – oboje znamy ten język. Ze strachu chyba. Popłakałam się, widząc, jak to przeżywa. Powiedziałam tylko: „Synku, bardzo cię kocham i nic tego nie zmieni”. I pojechałam. Natychmiast napisałam list, w którym powtórzyłam, że go kocham, że wszystko jest w porządku, tylko się obawiam o jego bezpieczeństwo. To było w 1999 r., kiedy poziom akceptowalności takich osób był dużo niższy. Bałam się agresji, obrażania, poniżania. Napisałam, że obawiam się, że będzie miał dużo trudniej w życiu.”

A jak pani zrobiła coming out jako matka geja?

„Od początku postanowiłam tego nie ukrywać. Najpierw powiedziałam mojej przyjaciółce. Ale nie jak jakąś straszną tajemnicę, tylko przy okazji. Ona mówi do mnie o pewnym dziennikarzu – że jest gejem. A ja: „Wiem, bo był na przyjęciu z moim Jurkiem. Jurek też jest gejem”. Ona na to: „Aha”. Potem kolejnym znajomym mówiłam właśnie tak, przy okazji. Nie chciałam, żeby np. u mnie w domu, na imieninach ktoś mówił homofobiczne dowcipy, więc wolałam uprzedzić. Nie wiem, co sobie myśleli, ale reakcja na zewnątrz była akceptująca.”

Kto ma większy problem: rodzice dzieci homo- czy transseksualnych?

„No, a kto ma gorzej w życiu? Rodziców dzieci transseksualnych pojawia się niewiele. Pamiętam matkę z małego miasteczka, która przyjechała z córką, to znaczy z synem, który okazał się córką. Bez przerwy płakała, kompletnie załamana i zgubiona: że ten jej syn, taki piękny, taki zdolny, twierdzi, że jest kobietą. Udało mi się doprowadzić do tego, że przestała płakać. Dotarło do niej, że to się zdarza, że nie jest to choroba psychiczna i że wszystko może się ułożyć.”

Cały wywiad możecie przeczytać na stronie Gazety Wyborczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *