„Zakaz pedałowania” w jednym z warszawskich barów Zakątek. Barman nie widzi problemu. „Kto się nie podporządkuje, ten wylatuje”.

Transparent "Zakaz pedałowania"
Transparent „Zakaz pedałowania”

Kontrowersyjny homofobiczny znak znajduje się na lustrze przymocowanym tuż koło baru. Znak oczywiście nie mógł spotkać się z aprobatą środowiska LGBT. Całą sprawą zajęła się Gazeta Wyborcza. Jeden ze zbulwersowanych czytelników podzielił się z gazetą, swoją relacją. W trakcie zamawiania napoju zagadnął barmana o metalowy znak wiszący na lustrze. Ten według słów czytelnika powiedział, że „jest wolność słowa, znak jest prawnie dozwolony. Mi nie przeszkadza. A jak komuś przeszkadza, to w  Warszawie jest dużo innych klubów”

Barman zapytany o to czy osoby homoseksualne mają zakaz wstępu do baru, stwierdził, że owszem mogą przebywać w lokalu. Pod warunkiem jednak, że dostosują się do panujących reguł. Potwierdzeniem jego słów miałaby być chyba flaga wisząca nad barem ze sloganem: „Kto się nie podporządkuje, ten wylatuje”.

Barman nie uściślił jednak o jakie reguły chodzi. Dodał jedynie, że niczego się nie wstydzi. Anonimowy czytelnik gazety wykonał kilka zdjęć aparatem komórkowym znaku umieszczonego na lustrze. Nawet te działania nie wzruszyły barmana, który cieszył się z reklamy za free.

Swego czasu Narodowa Organizacja Polski „Zakaz pedałowania” chciała uznać za swój oficjalny symbol. Sąd Apelacyjny nie wyraził na to zgody. Według środowiska LGBT znak powinien być prawnie zabroniony. Według nich wzywa on do nienawiści jest dyskryminujący osoby o odmiennej orientacji seksualnej.